Powered by Smartsupp Jakość danych hurtowni - co sprawdzić w pliku przed startem

Jak ocenić hurtownię po jakości danych – sprawdź plik, nie tylko cennik

Hurtownię dropshippingową wybiera się po cenie hurtowej, czasie wysyłki i warunkach współpracy. Wszystko to widać z góry, więc na tym opiera się decyzja. Problem w tym, że o Twojej codziennej pracy zdecyduje coś innego: jakość danych, które hurtownia udostępnia sklepom w pliku produktowym. Pokażemy, co w tym pliku sprawdzić, zanim wystawisz produkty, i które braki da się później nadrobić, a które zostaną z Tobą na stałe.

Cennik nie mówi nic o jakości danych hurtowni

Kryteria, które trafiają do porównań hurtowni, są zawsze handlowe. Cena zakupu, marża, czas wysyłki, minimum zamówienia, to, czy klient końcowy zobaczy nazwę dostawcy. Wszystkie są ważne i wszystkie da się sprawdzić przed startem.

Żadne z nich nie odpowiada jednak na pytanie, ile pracy zostanie Ci po podłączeniu hurtowni do sklepu. A to pytanie ma bardzo konkretną cenę. Produkty z hurtowni trafiają do sklepu w postaci pliku – najczęściej XML albo CSV – i to, co w tym pliku jest, wyznacza granicę między sklepem, który działa sam, a sklepem, w którym ktoś codziennie coś poprawia ręcznie.

Sprzedawca ocenia hurtownię po ofercie i rozmowie z handlowcem. My patrzymy na to z innej strony: podłączamy hurtownie do sklepów i widzimy te same pliki od środka, u wielu klientów naraz. Stąd wiemy, że dwie hurtownie z podobnym cennikiem potrafią oznaczać zupełnie inną ilość pracy.

Trzy braki, które najczęściej widzimy w plikach hurtowni

Zamiast ogólnej rady "sprawdź jakość danych", oto trzy konkretne braki, które realnie pojawiają się w plikach produktowych.

Pierwszy i najcięższy to brak określenia stanów magazynowych. Zdarzają się hurtownie, których plik nie zawiera informacji o dostępności produktów. Sklep dostaje wtedy katalog, ale nie wie, co z tego katalogu można dziś sprzedać. Każde zamówienie staje się zakładem o to, czy towar jeszcze leży w magazynie.

Drugi to opisy. Bywa, że są niepełne, bywa, że nie ma ich wcale. Plik zawiera nazwę, cenę i zdjęcie, a treść karty produktu musisz wytworzyć samodzielnie. Przy kilkuset pozycjach to praca na tygodnie, przy kilku tysiącach nie da się jej wykonać ręcznie w rozsądnym czasie. Dla skali: ręczne wprowadzenie 1000 produktów do sklepu to około 160 godzin pracy, i to przy założeniu, że wszystkie dane są gotowe. Brak opisów dokłada do tego pisanie od zera.

Trzeci brak dotyczy głównie odzieży i obuwia: tabele rozmiarowe. Rozmiarówka w pliku bywa pomijana, chociaż to ona decyduje, czy klient trafi z wyborem. Bez niej klient zgaduje, a konsekwencje zgadywania wracają do Ciebie w postaci zwrotów. Kupujący nie odsyła produktu dlatego, że jest zły. Odsyła, bo nie pasuje.

Warto zaznaczyć jedno: to opis zjawisk, nie ocena konkretnych firm. Te same braki zdarzają się u dostawców z bardzo różnych półek cenowych.

Stany magazynowe: nie tylko czy są, ale jak często się zmieniają

Załóżmy, że stany w pliku są. To dopiero połowa odpowiedzi, bo liczy się jeszcze, na ile są aktualne.

Stan magazynowy ma wartość tylko wtedy, gdy odpowiada rzeczywistości. Plik odświeżany raz na dobę opisuje magazyn sprzed kilkunastu godzin. W sklepie z niską rotacją to może ujść, w sklepie sprzedającym popularne produkty oznacza regularne przyjmowanie zamówień na towar, którego już nie ma. Rozsądny przedział aktualizacji liczy się w minutach, nie w godzinach: synchronizacja stanów co kilka do kilkunastu minut utrzymuje sklep blisko realnego magazynu dostawcy.

Konsekwencje rzadkiej aktualizacji są dotkliwsze, niż się wydaje. Anulowane zamówienie to nie tylko utracona sprzedaż i zwrot pieniędzy. To także klient, który już Ci nie zaufa, a na platformach sprzedażowych dodatkowo uderzenie w konto sprzedawcy, bo anulacje z winy sprzedającego wpływają na ocenę i widoczność ofert.

Dlatego pytania do hurtowni brzmią: jak często aktualizujecie plik i czy stan to konkretna liczba sztuk, czy tylko informacja, że produkt jest lub go nie ma. Różnica jest istotna, kiedy sprzedajesz w kilku kanałach naraz i chcesz rozsądnie rozdzielić dostępny towar.

Jak obejrzeć dane hurtowni, zanim wystawisz pierwszy produkt

Plik produktowy zwykle nie jest publiczny. Dostęp do niego dostajesz po założeniu konta partnerskiego, często dopiero po weryfikacji firmy, która trwa do doby. Nie jest to jednak przeszkoda, bo rejestracja jest zazwyczaj darmowa i nie zobowiązuje Cię do żadnych zamówień.

Warto więc odwrócić typową kolejność. Najpierw zakładasz konto i pobierasz plik, oglądasz dane, a dopiero potem decydujesz, czy wystawiasz produkty tej hurtowni. Samo sprawdzenie nie wymaga wiedzy technicznej. Jeśli zależy Ci na czasie, możesz poprosić handlowca o próbkę pliku jeszcze przed rejestracją. Nie każda hurtownia się na to zgodzi, ale pytanie nic nie kosztuje.

Kiedy masz już plik, przejrzyj kilkanaście produktów. Sprawdź, czy każdy ma identyfikator, numer EAN, nazwę, cenę, stan magazynowy, opis, zdjęcia i przypisanie do kategorii. Numer EAN to ten sam numer, który na opakowaniu widnieje jako kod kreskowy, i bez niego trudniej sprzedawać na platformach. Zwróć uwagę, czy pola nie są puste albo wypełnione zbitką w rodzaju "brak danych".

Osobno sprawdź warianty. Jeśli sprzedajesz odzież, obuwie czy kosmetyki w kilku pojemnościach, zobacz, czy rozmiary i kolory są w pliku osobnymi pozycjami z własnym stanem magazynowym, czy jedną pozycją zbiorczą. To drugie oznacza, że nie będziesz wiedzieć, czy dostępny jest rozmiar, który właśnie ktoś zamówił. To nie jest problem teoretyczny: przy podłączaniu hurtowni trafiliśmy na takie, których katalog przychodził bez wariantów i trzeba było uzupełniać go po stronie integracji.

Zapytaj też o rzecz, o której mało kto myśli na starcie: czy struktura pliku bywa zmieniana i czy hurtownia uprzedza o takich zmianach.

Na koniec policz. Weź liczbę produktów, które chcesz wystawić, i pomnóż przez liczbę pól, które trzeba będzie uzupełnić ręcznie. Ten jeden rachunek mówi o hurtowni więcej niż cała rozmowa handlowa.

Co da się nadrobić, a czego nie

Nie każdy brak w danych dyskwalifikuje hurtownię. Część da się uzupełnić po stronie sklepu, i warto wiedzieć którą.

Brakujące lub ubogie opisy da się wytworzyć automatycznie na podstawie danych produktowych, które w pliku są: cech, atrybutów, kategorii. To rozwiązuje przy okazji inny problem, bo opis przychodzący w pliku trafia w tej samej postaci do wszystkich sklepów sprzedających ten produkt, a własna treść odróżnia Twoją kartę produktu od pozostałych.

Opisy w obcym języku też nie są przeszkodą. Tłumaczenie może odbywać się w ramach synchronizacji, więc produkt trafia do sklepu od razu w Twoim języku. To otwiera drogę do hurtowni zagranicznych. Ten sam mechanizm działa w drugą stronę, kiedy to Ty chcesz sprzedawać za granicę: jeden katalog hurtowni zasila wtedy kilka wersji językowych sklepu.

Ceny również nie wymagają ręcznej pracy. Reguły cenowe nakładają narzut na cenę z hurtowni razem z zaokrągleniem końcówki, a przy włączonej automatycznej aktualizacji cen przeliczają się same, gdy dostawca zmieni cennik.

Jest natomiast jeden brak, którego nie nadrobi nic. Jeśli hurtownia nie podaje stanów magazynowych, nie ma z czego zbudować automatycznej synchronizacji dostępności. A bez niej nie ma dropshippingu w sensownej formie, bo cały model opiera się na tym, że sklep wie, co dostawca ma na stanie. Żadne narzędzie nie wymyśli informacji, której w źródle nie ma.

I rzecz, o której uczciwie trzeba powiedzieć: część braków zostanie ręczną pracą operatora. Tabel rozmiarowych nikt nie wygeneruje z powietrza, bo to konkretne wymiary konkretnego producenta. Jeśli hurtownia ich nie daje, ktoś po Twojej stronie będzie je zbierać.

Dane hurtowni nie są stałe

Ocena pliku przed startem to jedno. Drugie to fakt, że plik będzie się zmieniać.

Hurtownie przebudowują opisy, dokładają i usuwają pola, zmieniają strukturę kategorii. Zwykle bez zapowiedzi, bo z ich perspektywy to porządki we własnym katalogu. Dla sklepu, który na tym katalogu pracuje, skutek bywa odwrotny: karty produktów zaczynają się rozjeżdżać, a dowiadujesz się o tym od klienta, który dostał coś innego, niż zamówił.

Tu przydaje się integrator. Kiedy pracujesz z modułem tłumaczeń i dostawca zmieni opis produktu, zmiana zostaje wykryta, a produkt oznaczony do ponownego sprawdzenia. Nie musisz porównywać tysiąca pozycji ręcznie, żeby zauważyć, że coś się przesunęło.

Z czasem pojawia się jeszcze jedna korzyść, mniej oczywista. Opisy z kilku hurtowni przechodzą przez wspólny panel przeglądu, gdzie widać je w podziale na dostawców, razem z oceną jakości każdego tłumaczenia. Wtedy pytanie "która hurtownia dostarcza słabsze opisy" przestaje być przeczuciem, a staje się czymś, co można sprawdzić. To zupełnie inna podstawa do rozmowy z dostawcą niż wrażenie, że "coś ostatnio nie gra".

Podsumowanie: pytaj o plik, nie tylko o cennik

Zanim wystawisz produkty nowej hurtowni, warto zrobić cztery rzeczy: założyć konto partnerskie i pobrać plik produktowy, sprawdzić na kilkunastu pozycjach komplet danych, upewnić się co do wariantów i stanów magazynowych, i zapytać o częstotliwość aktualizacji.

Hurtownia z atrakcyjnym cennikiem i ubogim plikiem bywa w sumie droższa od tej z wyższą ceną zakupu. Różnica nie siedzi w marży, tylko w godzinach, które ktoś musi przepracować, żeby produkty w ogóle nadawały się do sprzedaży. Ten koszt po prostu nie pojawia się w żadnej ofercie.

Jeśli rozważasz konkretną hurtownię i nie masz pewności, co siedzi w jej danych, sprawdź, z którymi hurtowniami pracujemy albo napisz do nas – przejrzymy plik i powiemy, czego się spodziewać. Szerszy obraz tego, jak dane z hurtowni, tłumaczenia i zamówienia układają się w jeden proces, znajdziesz w tekście o automatyzacji sklepu internetowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *